Chelsea Football Club przeszła przez transformację, której skala nie ma precedensu w historii angielskiej piłki. Przejęcie klubu przez konsorcjum Todda Boehly i Clearlake Capital w maju 2022 roku za rekordowe £4.25 miliarda zakończyło 19-letnią erę Romana Abramovicha i rozpoczęło okres gwałtownych zmian, astronomicznych wydatków i wahań formy, które wciąż definiują oblicze The Blues. Od dramatycznego spadku na 12. miejsce w Premier League po triumfy w europejskich pucharach – rankingi Chelsea przypominają wykres giełdowy w czasie kryzysu.

Liczby mówią same za siebie: ponad miliard funtów na transfery, pięciu menedżerów w niespełna trzy lata, i pozycje ligowe skaczące od miejsca 12. do walki o czołową czwórkę. To nie jest historia prostego odbudowania – to eksperyment prowadzony w czasie rzeczywistym, gdzie każdy sezon przynosi nowe odpowiedzi na pytanie, czy model właścicielski oparty na private equity może działać w futbolu.

Koniec ery Abramovicha i nowa rzeczywistość

Gdy Roman Abramovich został zmuszony do sprzedaży Chelsea w 2022 roku w wyniku sankcji nałożonych przez rząd brytyjski, klub stracił nie tylko właściciela, ale całą filozofię działania. Rosyjski oligarcha przez 19 lat budował imperium oparte na prostej zasadzie: wydawać miliardy własnych pieniędzy, by zdobywać trofea. „To nie chodzi o zarabianie pieniędzy” – mówił w 2003 roku. Pod jego kierownictwem Chelsea wygrała wszystko, co było do wygrania.

Nowi właściciele reprezentują zupełnie inne podejście. Clearlake Capital, fundusz private equity zarządzający aktywami o wartości £75 miliardów, kontroluje około 60% udziałów w klubie, podczas gdy Todd Boehly, mimo posiadania zaledwie 13%, pełni rolę chairman i publicznej twarzy operacji. To nie są „sugar daddy owners” – to inwestorzy oczekujący zwrotu z wielomiliardowej inwestycji.

Różnica w filozofii natychmiast przełożyła się na sposób zarządzania. Odeszli długoletni dyrektorzy: Bruce Buck (chairman od 2003), Marina Granovskaia (de facto dyrektor sportowy) i Petr Čech (doradca techniczny). Boehly początkowo objął nawet stanowisko tymczasowego dyrektora sportowego, co w Premier League było precedensem.

Pierwsze sezony: ranking Chelsea w kryzysie

Sezon 2022/23 okazał się koszmarem, którego kibice Chelsea wolą nie pamiętać. Klub zakończył rozgrywki na 12. miejscu w Premier League – najgorszym wyniku od czasów, gdy Roman Abramovich jeszcze nie myślał o kupnie angielskiego zespołu. To był szok systemowy dla klubu przyzwyczajonego do walki o tytuły.

Graham Potter, sprowadzony z Brighton we wrześniu 2022 jako następca Thomasa Tuchela, rozpoczął obiecująco. Chelsea wygrała sześć z pierwszych jedenastu meczów pod jego wodzą, ale potem nastąpił dramat – zaledwie pięć zwycięstw z kolejnych 27 spotkań. Potter został zwolniony w kwietniu 2023, a jego miejsce zajął tymczasowo Frank Lampard, legenda klubu, której powrót miał uspokoić sytuację.

Pod wodzą Lamparda Chelsea wygrała tylko jedno z ostatnich jedenastu meczów sezonu, osiągając 9% skuteczności – jeden z najgorszych wyników tymczasowego menedżera w historii Premier League.

Pozycja Chelsea w rankingu Premier League 2022/23 była nie tylko rozczarowaniem sportowym – miała też konsekwencje finansowe. Brak kwalifikacji do Ligi Mistrzów oznaczał stratę dziesiątek milionów funtów w przychodach. Przychody klubu spadły z rekordowych £512.5 miliona w sezonie 2022/23 do £468.5 miliona rok później, głównie z powodu braku udziału w najbardziej lukratywnych rozgrywkach europejskich.

Strategia transferowa: miliard na eksperyment

Jeśli rankingi Chelsea przypominały roller coaster, to polityka transferowa była jeszcze bardziej zawrotna. Między 2022 a 2025 rokiem nowi właściciele wydali ponad £1.1 miliarda na zakup zawodników – suma, która przewyższa budżety wielu klubów Premier League na całą dekadę.

Strategia była jasna: młodzi zawodnicy, długie kontrakty (często 7-8 letnie), nieustanna rotacja składu. João Pedro, Pedro Neto, Cole Palmer – lista nazwisk rosła z każdym oknem transferowym. W sezonie 2023/24 Chelsea wydała £75 milionów na prowizje dla agentów, najwięcej w Premier League, z przewagą £15 milionów nad drugim klubem w tym zestawieniu.

Sezon Wydatki netto (£) Kluczowe transfery Pozycja w lidze
2022/23 ~£600 mln Enzo Fernández, Mudryk, Sterling 12. miejsce
2023/24 ~£300 mln Caicedo, Palmer, Jackson 6. miejsce
2024/25 £40 mln João Pedro, Pedro Neto Poprawa formy

Krytycy wskazywali, że ta strategia nie miała sensu sportowego. ESPN wprost napisało w lipcu 2025: „Trzy lata po przejęciu Boehly’ego, transfery Chelsea wciąż nie mają sensu”. Problem nie leżał w jakości indywidualnych zawodników, ale w braku spójnej wizji budowania zespołu. Kadra rozrosła się do rozmiarów, które uniemożliwiały normalną pracę trenerską.

Innowacje finansowe i kontrowersje

Nowi właściciele Chelsea wprowadzili dwie istotne innowacje, które zmieniły sposób, w jaki kluby mogą obchodzić regulacje finansowe. Pierwsza dotyczyła księgowania transferów – długie kontrakty pozwalały rozłożyć koszty transferu na więcej lat, co na papierze poprawiało bilans zgodnie z zasadami Profit and Sustainability Regulations (PSR).

Druga innowacja była jeszcze bardziej kontrowersyjna. Chelsea sprzedała swoją drużynę kobiet do BlueCo – tej samej grupy właścicielskiej – za £200 milionów, co pozwoliło klubowi wykazać zysk w wysokości £128 milionów w sezonie 2023/24, mimo że rok wcześniej strata wynosiła £90 milionów. Transakcja została przeprowadzona tuż przed 30 czerwca, ostatnim dniem rozliczeniowym.

Conrad Wiacek z GlobalData Sport skomentował: „Chelsea technicznie nie złamała żadnych zasad, ale fakt, że wygenerowała zysk sprzedając aktywa swojej grupie właścicielskiej – innymi słowy, sprzedając sama sobie – omija zasady, które Premier League ma przeciwko bezpośredniemu finansowaniu klubu przez właścicieli”.

Premier League wciąż analizuje tę transakcję, a UEFA już nałożyła na Chelsea sankcje za naruszenie swoich regulacji finansowych, zmuszając klub do przyjęcia trzyletniego planu compliance. Mimo to, Chelsea uniknęła sportowych kar, otrzymując jedynie finansowe upomnienia.

Enzo Maresca i powrót do Europy

W czerwcu 2024 roku Chelsea postawiła na Enzo Marescę, trenera, który dopiero co awansował z Leicester City do Premier League. Decyzja wydawała się ryzykowna, ale Maresca poprowadził Chelsea do zwycięstwa w Conference League, pokonując w finale Real Betis 4-1 w maju 2025 roku. The Blues stali się pierwszym klubem w historii, który wygrał wszystkie europejskie puchary.

Prawdziwy triumf przyszedł jednak w lipcu 2025. Chelsea wygrała FIFA Club World Cup, pokonując Paris Saint-Germain 3-0 w finale rozegranym w New Jersey. To był moment, w którym wizja Boehly’ego zaczęła przynosić efekty – klub zarobił około £50 milionów za sześć godzin futbolu, ponad trzykrotnie więcej niż za całą kampanię w Conference League.

Sukces sportowy przełożył się na poprawę pozycji Chelsea w rankingach. W sezonie 2024/25 klub zajął lepszą pozycję niż katastrofalne 12. miejsce sprzed dwóch lat, a obecny sezon 2025/26 rozpoczął się obiecująco – po 12 meczach Chelsea zajmowała wysoką pozycję w tabeli Premier League z 23 punktami.

Menedżerska karuzela i stabilizacja

Jednym z największych problemów Chelsea pod nowym zarządem była niestabilność na stanowisku trenera. W ciągu niecałych trzech lat przez Stamford Bridge przewinęło się pięciu menedżerów – liczba, która w erze Abramovicha byłaby normalna, ale w kontekście „długoterminowego projektu”, o którym mówił Boehly, budziła wątpliwości.

  • Thomas Tuchel (zwolniony wrzesień 2022) – odziedziczony po poprzedniej erze, nie pasował do nowej wizji
  • Graham Potter (wrzesień 2022 – kwiecień 2023) – obiecujący start, katastrofalny finisz
  • Frank Lampard (kwiecień-maj 2023, tymczasowo) – sentymentalna decyzja, która nie przyniosła rezultatów
  • Mauricio Pochettino (2023/24) – stabilizacja i powrót do europejskich pucharów
  • Enzo Maresca (czerwiec 2024 – styczeń 2026) – pierwsze trofea w erze Boehly’ego
  • Liam Rosenior (od stycznia 2026) – kontrakt na 6.5 roku sugeruje chęć długoterminowej współpracy

Maresca odszedł z Chelsea 1 stycznia 2026 za obopólną zgodą, mimo że dopiero co wygrał dwa prestiżowe trofea. Pięć dni później klub ogłosił zatrudnienie Liama Roseniora na kontrakcie do 2032 roku – sygnał, że Chelsea chce wreszcie stabilizacji na ławce trenerskiej.

Rankingi wartości klubu i pozycja w Europie

Mimo turbulencji na boisku, Chelsea pozostaje jednym z najbardziej wartościowych klubów piłkarskich na świecie. W 2025 roku Forbes wycenił Chelsea na $3.25 miliarda, co daje klubowi dziesiąte miejsce w globalnym rankingu wartości klubów. Roczne przychody wyniosły $592 miliony, plasując The Blues również na dziesiątej pozycji pod względem przychodów.

To spadek z ósmego miejsca, które Chelsea zajmowała w maju 2022, tuż przed przejęciem. Wartość klubu spadła, mimo że nowi właściciele zainwestowali znacznie więcej niż wynosi obecna wycena. To paradoks, który pokazuje, jak trudno przekuć wydatki na transfery w wartość biznesową.

Ranking Maj 2022 (przed przejęciem) 2025 (po trzech latach)
Wartość klubu (Forbes) 8. miejsce 10. miejsce ($3.25 mld)
Roczne przychody €493.1 mln $592 mln (10. miejsce)
Pozycja w Premier League 3. miejsce (2021/22) Wahania: 12→6→walka o TOP4

Problem leży w rentowności. Podczas gdy Los Angeles Lakers, również należący częściowo do Boehly’ego i Waltera, generują około £150 milionów zysku operacyjnego rocznie, Chelsea odnotowuje roczne straty operacyjne na poziomie około £200 milionów. To fundamentalna różnica między modelem biznesowym w sporcie amerykańskim a europejskim futbolu.

Strasbourg i model multi-club ownership

Jednym z najbardziej interesujących elementów strategii Chelsea jest współpraca z RC Strasbourg Alsace, francuskim klubem z Ligue 1, który również należy do BlueCo. To nie jest zwykłe portfolio inwestycyjne – Chelsea stworzyła faktyczną drużynę satelicką, gdzie może rozwijać młodych zawodników w konkurencyjnej lidze.

System działa dwukierunkowo. Zawodnicy, którzy nie mieszczą się w podstawowym składzie Chelsea, mogą grać regularnie w Strasbourgu, rozwijając się w kontrolowanym środowisku taktycznym. Z drugiej strony, najlepsi gracze Strasbourga mogą być przeniesieni do Chelsea bez komplikacji transferowych między różnymi grupami właścicielskimi.

To innowacja, która daje Chelsea przewagę nad rywalami. Klub może utrzymywać większą kadrę zawodników, dając im wszystkim regularny czas gry. Więcej zawodników oznacza więcej szans, że któryś z nich stanie się gwiazdą. Jednak pojawiają się pytania o etykę takiego modelu – czy Strasbourg jest traktowany jako pełnoprawny klub, czy tylko jako „farma” Chelsea?

Konflikty wewnętrzne i przyszłość właścicielska

Pod pozornie jednolitym frontem BlueCo kryją się poważne napięcia. Todd Boehly i Behdad Eghbali z Clearlake Capital mają fundamentalnie różne wizje przyszłości klubu, szczególnie jeśli chodzi o stadion. Boehly widzi przyszłość Chelsea w nowym obiekcie w Earl’s Court, podczas gdy Eghbali chce pozostać przy Stamford Bridge i rozbudować jego pojemność.

To nie są tylko różnice zdań – to konflikt, który może zakończyć się rozstaniem. Ponieważ Clearlake kontroluje około 60% udziałów, logika sugeruje, że to Eghbali ma silniejszą pozycję. Jednak Boehly nie pokazuje oznak wycofywania się z brytyjskiego rynku – w 2025 roku kupił udziały w drużynie krykieta Trent Rockets, a także był łączony z próbą przejęcia gazety The Telegraph.

The Guardian zauważył, że podejście Boehly’ego do Chelsea pasuje do jego zwykłego modelu działania: aktywna rola w pierwszym roku nowych operacji biznesowych, a następnie wycofanie się, gdy wszystko jest już „na miejscu”.

W styczniu 2023 Boehly zrezygnował ze stanowiska tymczasowego dyrektora sportowego, co było sygnałem takiego właśnie przejścia. Jednak napięcia z Clearlake sugerują, że ostateczny kształt właścicielski Chelsea może wyglądać inaczej niż dziś.

Ranking Chelsea w sezonie 2025/26

Obecny sezon przynosi wreszcie stabilizację. Po 12 meczach sezonu 2025/26 Chelsea zajmuje drugą pozycję w tabeli Premier League z 23 punktami, siedem punktów za liderem Arsenalem, ale wyprzedzając Manchester City i inne tradycyjne potęgi. To najlepsza pozycja Chelsea w rankingu ligowym od przejęcia przez Boehly’ego.

Forma zespołu pokazuje, że wielomiesięczne inwestycje w młodych zawodników zaczynają przynosić efekty. Cole Palmer, który przyszedł z Manchester City, stał się kluczowym graczem. Noni Madueke, kupiony za €35 milionów jako 20-latek z PSV, należy do najczęściej wykorzystywanych zawodników. Ich statystyki underlying (expected goals and assists) sugerują, że mogą być jeszcze lepsi w przyszłości.

Pytanie brzmi: czy Chelsea utrzyma tę formę? Historia ostatnich trzech sezonów pokazuje, że The Blues potrafią zacząć obiecująco, by potem załamać się w drugiej części rozgrywek. Potter wygrał sześć z pierwszych jedenastu meczów, ale tylko pięć z kolejnych 27. Stabilność wyników będzie kluczowym testem dla Liama Roseniora.

Finansowa rzeczywistość: zysk czy strata?

Jedną z największych zagadek nowej ery Chelsea jest pytanie o model biznesowy. Boehly i Clearlake wydali prawie £2 miliardy na transfery, ale to nie są właściciele-mecenasi jak Abramovich. To inwestorzy oczekujący zwrotu. Jak zamierzają go osiągnąć?

Oficjalne liczby pokazują skomplikowany obraz. W sezonie 2023/24 Chelsea wykazała £128 milionów zysku – ale głównie dzięki sprzedaży drużyny kobiet do BlueCo za £200 milionów. Bez tej transakcji klub byłby głęboko na minusie. Rok wcześniej strata przed opodatkowaniem wyniosła £90 milionów.

Boehly publicznie mówi o „długoterminowym projekcie”. W maju 2023 stwierdził: „Kibice są wymagający i chcą wygrywać. Rozumiemy to, my też chcemy wygrywać”. Ale jak pogodzić to z oczekiwaniami funduszu private equity, który zarządza £75 miliardami aktywów i musi pokazywać zwrot swoim inwestorom?

Porównanie z Los Angeles Lakers jest tu pouczające. Lakers generują £150 milionów zysku operacyjnego rocznie bez wyjątku. Chelsea? Roczne straty operacyjne na poziomie £200 milionów. To przepaść, którą trudno będzie zasypać nawet przy najlepszych wynikach sportowych.

Kalkulacja: więcej meczów czy lepsze mecze?

Boehly znalazł się w paradoksalnej sytuacji. Z jednej strony wspiera rozszerzanie kalendarza – popierał nowy format Ligi Mistrzów, sugerował mecze All-Stars w Premier League. Więcej meczów oznacza więcej przychodów z biletów, praw telewizyjnych, sponsorów.

Z drugiej strony, na Qatar Economic Forum w 2025 roku sam przyznał: „Prawdziwym wyzwaniem jest liczba meczów, które ci zawodnicy grają. Kalendarz jest naprawdę napięty, a kontuzje wciąż rosną”. W sezonie 2024/25 aż 20 zawodników Chelsea doznało kontuzji bezkontaktowych, które wykluczyły ich z gry na przynajmniej jeden mecz.

To kosztuje. Płace w Chelsea wyniosły £338 milionów w ostatnim opublikowanym roku finansowym. Zawodnik na stole fizjoterapeuty to zmarnowane pieniądze – szczególnie gdy ma długi, drogi kontrakt. Boehly jest albo skonfundowany, albo w konflikcie ze sobą: chce więcej meczów dla większych przychodów, ale wie, że więcej meczów oznacza więcej kontuzji i wyższe koszty.

Przyszłość: dokąd zmierza Chelsea?

Po trzech latach eksperymentu Boehly’ego i Clearlake, Chelsea znajduje się w punkcie zwrotnym. Rankingi klubu pokazują powolną poprawę – od katastrofalnego 12. miejsca, przez 6. pozycję, do walki o czołową czwórkę i miejsca w Lidze Mistrzów. Trofea w Conference League i Club World Cup pokazują, że zespół potrafi wygrywać, gdy stawka jest najwyższa.

Ale fundamentalne pytania pozostają bez odpowiedzi. Jak Chelsea zamierza stać się rentowna przy stratach operacyjnych £200 milionów rocznie? Czy model multi-club ownership ze Strasbourgu rzeczywiście da przewagę konkurencyjną? Kto ostatecznie będzie kontrolował klub – Boehly czy Clearlake?

Zatrudnienie Liama Roseniora na kontrakt do 2032 roku sugeruje, że Chelsea chce wreszcie stabilności. To byłaby zmiana po latach menedżerskiej karuzeli. Ale historia pokazuje, że w Chelsea plany długoterminowe rzadko przetrwają pierwszą serię słabych wyników.

Dla kibiców liczy się jedno: pozycja w rankingu ligowym i trofea w gablocie. Pod tym względem era Boehly’ego przyniosła już dwa europejskie puchary, ale wciąż czeka na konsystencję w Premier League. Sezon 2025/26 może być tym, który rozstrzygnie, czy £4.25 miliarda zostało dobrze zainwestowane – czy też Chelsea stała się najdroższym eksperymentem w historii futbolu, który nie przyniósł oczekiwanych rezultatów.

Rankingi Chelsea w ostatnich trzech latach przypominają EKG pacjenta w kryzysie – gwałtowne wzloty, dramatyczne upadki, momenty stabilizacji i nagłe załamania. Pytanie brzmi: czy to normalna część procesu budowania nowego imperium, czy symptom głębszych problemów systemowych? Odpowiedź poznamy w najbliższych sezonach, gdy długoterminowa wizja Boehly’ego i Clearlake w końcu spotka się z rzeczywistością wymagającego, bezlitosnego świata Premier League.